Pan Adam Piekarski jest właścicielem od ponad ćwierć wieku „domu z wieżą” przy ulicy 11 Listopada w osiedlu Mickiewicza. To tajemnicza, nietypowa i jedyna w swoim rodzaju budowla licząca ok. 120 lat. Na zaproszenie gospodarza spotkaliśmy się na wywiad, któremu towarzyszył dreszczyk emocji z powodu wizyty w tym niecodziennym miejscu.

Adam Piekarski, właściciel „domu z wieżą”

Gdzie się pan urodził?

Urodziłem się w północno-zachodniej Anglii w miasteczku Littleborought liczącym ok. 15 tys. mieszkańców, odległym 5 km od Rochdale dziś ponad stutysięcznym miastem oddalonym o 16 km od Manchesteru. Miasto ma początki w IX wieku, słynęło z handlu wełną a w dobie rewolucji przemysłowej stało się ośrodkiem przemysłu młynarskiego i tekstylnego (bawełnianego). Zachowały się stare przędzalnie bawełny. W Rochdale w1844 roku powstał pierwszy na świecie ruch spółdzielczy z pierwszym sklepem przy ulicy Toad Lane gdzie dzisiaj mieści się muzeum „pionierów Rochdale”. W tym miejscu 28 zwykłych robotników z Rochdale zapoczątkowało globalny ruch spółdzielczy oparty na uczciwych cenach, rzetelnych miarach i demokratycznej kontroli członkowskiej. Lata 60 i 70 XX wieku to lata kryzysu z powodu braku dywersyfikacji gałęzi produkcji.

[WMOM: W Polsce też na przełomie XIX i XX wieku rozwijał się ruch spółdzielczy najpierw nazywany kooperatywą, potem współdzielnią i ostatecznie spółdzielnią. Były to kasy zapomogowo-pożyczkowe, spółdzielnie spożywców, rolnicze. Znamy je i z naszego terenu].

Jak i kiedy rodzice znaleźli się w Anglii?

Rodzice znaleźli się w Anglii w latach pięćdziesiątych. Dziadek ze strony taty trafił tam z Armią Andersa i wujek ze strony mamy też. Znali się. Czerwony Krzyż odnalazł krewnych dziadka i to doprowadziło do połączenia rodzin. Mogłaby to być historia 4 kolegów, którzy po zakończeniu wojny razem zamieszkali w Anglii. Dwóch odnalazło rodziny w Polsce, połączono je i pozostali na obczyźnie a dwóch wróciło do Polski i słuch o nich zaginął.

Urodzony w 1906 roku dziadek, Adam Piekarski przeszedł cały szlak z obozów w Rosji do Armii Andresa, walczył w bitwie o Monte Cassino w 10 Komapanii Mostowej .  Został odznaczony Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino.

Mama, Zofia z domu Wdowiak urodziła się w czasie okupacji w 1940 roku w Stalowej Woli  ale jej rodzina została przesiedlona do Malborka. Tato, Leon Piekarski urodził się w Wołkowysku, na obecnych terenach Białorusi i jego rodzina została przesiedlona do Bolesławca na Dolnym Śląsku.

Mam młodszą półtora roku siostrę Żanetę, której życie jest pasjonującą historią związaną z podróżami służbowymi i ponad 30.latami zamieszkania w Azji m.in. w Tajlandii, Tajwanie i Korei Południowej.

Szkoła i praca?

Szkołę ukończyłem w Anglii a studia na kierunku ergonomia i zarządzanie w Uniwersytecie Aston w Birmingham. Tryb studiów przewidywał na trzecim roku praktykę, był to rok 1989 kiedy w Polsce zachodziły zmiany systemowe. Znałem język polski i udało mi się uzyskać zgodę uczelni na staż w Polsce w zakresie zarządzania. W Polsce znalazłem się w orbicie działań zainicjowanych przez Marka Goliszewskiego, twórcę Business Centre Club, które zaczęło skupiać polskich przedsiębiorców, opiniować działania rządu, kierować i doradzać w przemianach gospodarczych, w budowaniu III RP. To były czasy powstania pierwszego almanachu przedsiębiorstw i przedsiębiorców w Polsce – Business Foundation Book zwaną „biblią polskiego biznesu” i zawierającą tysiące firm, które poszukiwały form współpracy, również z partnerami zagranicznymi. Władając biegle językiem angielskim i polskim, znalazłem pracę. Chodziło o promocje Polski na Zachodzie, o pomoc w nawiązywaniu kontaktów biznesowych. Były organizowane konferencje, szkolenia.

Wróciłem do Wielkiej Brytanii, ukończyłem studia a po nich otrzymałem ofertę współpracy z Ministerstwem Przekształceń Własnościowych. W szczególności strona polska była zainteresowana projektami promującymi Polskę i jej gospodarkę w ramach działalności PAIZ Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych. Przywiozłem z Anglii materiały państwowej kampanii reklamowej „Buy British”, które stały się inspiracją do polskiej kampanii „Teraz Polska”.

Działanie w okresie przejściowym było odkrywcze i dawało wiele satysfakcji. Agencja działała w Alei Róż, blisko brytyjskiej ambasady, która zaproponowała mi współpracę w Biurze Radcy Handlowego. Pomagałem w kompletowaniu zarządów w Polsce spółek brytyjskich, które chciały otwierać działalność w Polsce.

Dlaczego powrót do Polski gdy trend był odwrotny (ludzie wyjeżdżali do Niemiec lub Anglii)?

W odpowiedzi na poprzednie pytanie częściowo odpowiedziałem, dlaczego przyjechałem do Polski podczas gdy trend pokazywał kierunek odwrotny.

Znałem Polskę dość dobrze, w czasie wakacji przyjeżdżaliśmy do Polski, odwiedzaliśmy liczną rodzinę (mama miała 6.rodzeństwa). Co dwa lata spędzałem w Polsce latem 6-8 tygodni. Nawet w stanie wojennym mama postanowiła z nami przyjechać, choć były utrudnienia w przemieszczaniu się odwiedziliśmy rodzinę w Malborku i Bolesławcu przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz. Znałem realia. Pamiętam rozmowy z rówieśnikami o absurdalnych różnicach w prawie strajkowym, zasadach negocjacji w gospodarkach wolnorynkowych i centralnie planowanych.

Czy był jeszcze jakiś element, który przeważył w podjęciu decyzji aby zostać w Polsce?

Tak, w 1991 roku w ambasadzie brytyjskiej poznałem Dorotkę, swoją przyszłą żonę. Razem kupiliśmy dom w Ożarowie Mazowieckim w 1999 roku. Niestety w 2005 roku, po trzyletniej walce z chorobą odeszła w wieku 38 lat. Ja miałem 39 lat. To przewartościowało wiele spraw w moim życiu. Pozostałem tutaj.

Wybór miejsca osiedlenia. Czy nieruchomość w Ożarowie była jedyna?

Szukaliśmy mieszkania w Warszawie, mieliśmy mnóstwo przygód związanych z potencjalnymi oferentami

Co zdecydowało o domu w Ożarowie?

Ostatecznie znaleźliśmy ten dom w ogłoszeniu. Przyjechaliśmy do Ożarowa obejrzeć dom. Jego architektura – wykusze, wieża były dla mnie takie swojskie, przypominały wiele budynków z miejsc w których dorastałem w północnej Anglii.

Urzekł mnie też starodrzew: pomnikowa lipa, buk, jesion i orzech.

Kupiliśmy ten dom od Państwa Maciejewskich. Oni z kolei kupili ten dom z lokatorami, kwaterunkowymi, rozpoczęli prace remontowe, ale kiedy zrezygnowali z projektu, sprzedali dom z działką i wyjechali z Ożarowa.

Co z rozwiązań z WLK Brytanii chciałby widzieć w Polsce?

Gdy rozpoczęliśmy poszukiwania i ostatecznie wybór padł na Ożarów, to wielu naszych znajomi w Polsce sugerowało, aby wyciąć wszystkie drzewa i posadzić w rządkach tuje. Druga sugestia dotyczyła stolarki wewnętrznej zamalowanej w momencie kupna wieloma warstwami farbami olejnymi. Sugerowano też wykonania ogrzewania podłogowego.

Nie wyobrażałem sobie takiej ingerencji w zachowany, ponad stuletni budynek. W Anglii miałem zaszczepiony ogromny szacunek do obiektów historycznych, chęć zachowania dla potomnych śladów przeszłości. Dla mnie zachowane stare, czasem zniszczone elementy są świadectwem tego, że budynek ma swoją duszę, żyje, mimo iż starzeje się. Spacerując po okolicznych uliczkach osiedla „Mickiewicza”, patrzyłem jak niszczeją dwie stare, piękne wille. Ta, gdzie obecnie jest przedszkole [WMOM: willa śpiewaczki operowej Marii Dobrowolskiej-Gruszczyńskiej] i ta, gdzie obecnie za torami jest drukarnia [WMOM: willa mecenas Doroty Szamowskiej]. Nieraz trudno zrozumieć motywacje osób, które odcinają się od przeszłości, bez względu jaka ona jest.

Adam Piekarski przed domem od ogrodu (strona wschodnia)

Jakie ma pan zainteresowania i pasje?

Jeśli chodzi o moje zawodowe zainteresowania, to bardzo szybko okazało się, że moja „społeczna” praca w ambasadzie, pomaganie firmom brytyjskim szukającym partnerów w Polsce, chcących zorganizować swoje przedstawicielstwa w Polsce, może być ciekawym zajęciem samym w sobie. Przez wiele lat zajmowałem się „Executive Search” –  wyszukiwaniem kluczowych osób do zarzadzania spółkami w Polsce i nie tylko.

Obecnie mniej czasu poświęcam znajdowaniem osób na konkretne stanowiska a bardziej skupiam się na pomaganiu w rozwoju kariery, na podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu i branży, na samorozwoju.

Z prywatnych pasji, ważne jest dla mnie wędkarstwo. Pamiętam zabawne historie z początku XXI wieku, kiedy wielu Polaków wyjeżdżało do pracy do Anglii. Spotykałem ich na łowiskach angielskich, gdzie łowili hodowlane karpie, z których każdy miał swoje imię a angielscy wędkarze po złowieniu takiej sztuki i udokumentowaniu połowu, wypuszczali je z powrotem do wody.

W okresach świątecznych karpi było coraz mniej. Pamiętam jak podczas rozmowy w sklepie wędkarskim (w Anglii) uświadomiłem właścicielom, że w Polsce spożywa się karpie na święta tak jak w Anglii indyka. W miarę szybko pojawiły się uprzejme tablice informacyjne proszące o przestrzeganie reguł „no-kill” reguły które dzisiaj są także stosowane na licznych polskich łowiskach.

Jakie ma pan plany i marzenia związane z domem w Ożarowie?

Nie opuszcza mnie marzenie o rosarium koło domu. Niestety, jak dotąd ogród różany nie powstał, mimo iż przywiozłem przez minione lata mnóstwo pięknych okazów krzewów różanych. Powodem jest gliniasta ziemia, mróz w zimie i dużo cienia wokół willi, jaki dają majestatyczne drzewa. Nie poddaję się jednak.

Jeśli chodzi o sam budynek, to chciałbym porozumieć się z konserwatorem aby przywrócić główne wejście w miejscu, w którym zostało umieszczone w oryginalnym projekcie. Mam tę dokumentację i będę nadal próbował.

Makieta domu z wieżą i planowanego budynku gospodarczego wykonane przez Adama Piekarskiego

Wiele planów zweryfikowało życie. Trudno jest prowadzić dziś duże remonty, koszty utrzymania bardzo wzrosły, ceny poszybowały w górę a wielu specjalistów, rzemieślników już po prostu nie ma. Zabytkowa budowla ma swoje wymagania.

Praca ręczna, stolarza, hydraulika, elektryka i innych rzemieślników będzie w wysokiej cenie. Oby nie zabrakło ludzi, którzy młodym tę wiedzę przekażą. Trudno sobie wyobrazić świat tylko influencerów.

Na dziś natomiast chciałbym aby ten dom – zabytkowa willa z wieżą stała się miejscem, gdzie będzie można dzielić się historią z innymi, szczególnie młodymi i nowymi mieszkańcami Ożarowa. W pobliżu jest szkoła podstawowa więc może nawiążę współpracę.

Chciałbym udostępniać podwoje mojego domu na spotkania tematyczne związane z historią i przyszłością Ożarowa. Wyniosłem z wychowania w Anglii poczucie dumy z lokalnych dokonań, z lokalnej historii, To bardzo budujące uczucie i wierzę, że i mieszkańcy Ożarowa chcieliby być dumni ze swojej małej ojczyzny. Ale podstawą tej dumy jest wiedza, wspomnienia, szacunek do przeszłości.

Biorąc szerszy oddech widziałbym też debatę planistów czy urbanistów z młodzieżą o kształcie miasta i kierunkach jego rozwoju w przyszłości.

Dom z wieżą – strona zachodnia

 Uczyniłem pierwszy krok. Wspólnie z Wirtualnym Muzeum Ożarów Mazowiecki organizujemy pierwsze „Spotkanie pod Wieżą” w ramach drugiej edycji Ogrodów Sztuki organizowanych przez Dom Kultury „Uśmiech”. Udostępniam ogród ze starodrzewem. Zapraszam też do wnętrza gdzie odbędzie się prezentacja multimedialna „Obrazy Marii Wędrowskiej-Orłowskiej. In memoriam”. Artystka to moja sąsiadka z tej samej ulicy 11 Listopada. Nigdy nie spotkaliśmy się, zmarła w 1993 roku nim przyjechałem do Ożarowa.

Zapraszam wszystkich w sobotę 12 września o godzinie 15 do domu z wieżą.

Rozmowę prowadziła Grażyna Lipska-Zaremba

 

Powiązane zdjęcia:

Subskrypcja WMOM

  • Post comments:2 komentarze

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Robert

    Bardzo ciekawy wywiad, doskonała inicjatywa Pana Adama Piekarskiego, na pewno będziemy rodzinnie, sąsiedzi z ulicy Adama Mickiewicza

  2. Anna Iwańska

    Zawsze mnie intrygował ten dom z uwagi na wyjątkową architekturę. Ogromnie się cieszę, że będę mogła go zobaczyć na żywo. Pozdrawiam

Dodaj komentarz