Lekcje rysunku i malarstwa

Wspomina pani Elżbieta Rewera-Litwin, wnuczka Wiktora i Julii Pejkowiczów:
czas: ok. 1955- 1960 rok.
Lekcji udzielała pani Maria z Wędrowskich Orłowska

Pani Orłowska była artystką malarką. To moja nauczycielka rysunków. Jako mała, około 5. letnia dziewczynka zostałam zapisana przez moją mamę do pani Orłowskiej na lekcje malarstwa. Pani Orłowska miała piękny ogród pełen ślicznych kwiatów. Pani Orłowska zrywała dla mnie kwiaty i ja rysowałam je i malowałam pod jej nadzorem artystycznym. Ubóstwiałam te lekcje i może dlatego kocham sztukę, często chodzę na wystawy artystyczne i lubię malować, chociaż nie mam talentu. 
A oto efekty mojej nauki w laurce z 1960 roku.

01-laurka-1960

02-laurka-1960

Pismo jeszcze nie wyrobione ale niezapominajki ślicznie namalowane.

03-ramka-z-niezapominajek

Lekcje języka niemieckiego

Wspomina pani Elżbieta Rewera-Litwin, wnuczka Wiktora i Julii Pejkowiczów:
czas: ok. 1955 rok
Lekcji udzielała pani Krystyna Żychowska.

Jak byłam małą dziewczynką, miałam pewnie 5 lat, moja Mama posłał mnie na lekcje niemieckiego do pani Żychowskiej. To były cudowne lekcje. Nauczyłam się szybko mówić po niemiecku. Kiedyś jakiś Niemiec powiedział mi, że mówię z niemieckim akcentem. Niestety w szkole uważano wtedy, że kto zna niemiecki jest wrogiem, wiec ja starałam się nie używać tego języka. Chociaż w szkole podstawowej a może w liceum miałam lekcje niemieckiego i byłam najlepsza w klasie. Potem niestety nie kontynuowałam nauki niemieckiego więc obecnie dużo zapomniałam lecz czytając gazety po niemiecku potrafię je zrozumieć. 

Tę znajomość języka zawdzięczam wspaniałym lekcjom pani Żychowskiej w Ożarowie. Pani Żychowska miała wielki talent pedagogiczny. Ja chodziłam na lekcje z Basią Rusakowską, koleżanką troszkę starszą ode mnie. Pani Żychowska kupowała książeczki i gry dla dzieci w języku niemieckim. Jej lekcje były wspaniałą zabawą.

Ja ją bardzo lubiłam. Wydaje mi się że wtedy gdy chodziłam do niej na lekcje niemieckiego ona mieszkała w domu z ogrodem, gdzieś niedaleko naszego domu. [pani Żychowska mieszkała na rogu Spacerowej i 3 Maja]

Pani Żychowska była pochodzenia niemieckiego. Jej mąż zginął w czasie wojny. Ja pamiętam taką informację, ale może nie jest ona prawdziwa.

Wspomina pani Hania Orłowska:
Mąż pani Krystyny Żychowskiej był oficerem WP w randze majora. Okupację spędził w oflagu a po zakończeniu wojny został w Niemczech. Pani Krystyna była w Niemczech u męża raz albo dwa i nie chciała się tam przenieść. Dom i działkę sprzedała i kupiła mieszkanie w starych blokach (róg Poznańskiej i Poniatowskiego). Tam też dawała lekcje niemieckiego.

Od WMOM: Pani Krystyna Żychowska uczyła też języka niemieckiego na tajnych kompletach u sióstr Urszulanek w Ołtarzewie.

Lekcje muzyki

Wspomina pani  Hanna Orłowska.
Czas około 1939-40.
Lekcji udzielał pan Kazimierz Lurczyński

W domu było pianino. Gdy miałam około 10-11 lat mama postanowiła uczyć mnie gry na pianinie. Na lekcje do naszego domu przychodził pan Kazimierz Lurczyński. Siadaliśmy do pianina, wyjmowałam swoje nuty, pan Lurczyński przynosił swoje i rozpoczynała się lekcja.

Pan Kazimierz Lurczyński udzielał też lekcji gry na pianinie braciom Jerzemu i Janowi( ur. 1927 r.) Stefaniakom. Państwo Stefaniakowie mieszkali na rogu Witosa i Mickiewicza. Lepszym pianistą był Jerzy. Jan miał jeden ulubiony utwór, którym się popisywał – był to „Marsz Turecki”  czyli słynne „Rondo Alla Turca”. Jest to  III część XI Sonaty fortepianowej W.A. Mozarta. Jan, w wyniku odniesionej rany w Powstaniu Warszawskim miał amputowaną lewą rękę i musiał pożegnać się z graniem.

04-Jan-Stefaniak-5-Lech-Sedlaczek-1945-wpis-lekcji
Jesień 1945 rok. Jan Stefaniak i Lech Sedlaczek. Zdjęcie ze strony.

 

Lekcje i korepetycje różne

Przodował w tym Kazimierz Lurczyński, lub Kazimierz von Lurczynski.

Mieszkał z matką w Ożarowie od ok. 1933 roku. Był wszechstronnie wykształcony: konserwatorium, matematyka, nauki polityczne. Zachował się jeszcze jego dom.

05-dom-Kazimierza-Lurczynskiego-22-04-2021

Dawny dom Kazimierza Lurczyńskiego – obecnie Poznańska 222.

Wspomina pani Halina Dziewulska:
Czas ok. 1940- 1945 rok
Lekcji udzielał pan Kazimierz Lurczyński

Do tego domu zmierzali uczniowie na lekcje z wielu przedmiotów. Czasami w tym samym czasie było ich kilkoro. Pan Lurczyński rozdawał zadania poszczególnym osobom: z polskiego, z historii, z języka angielskiego, matematyki. Sam siadał do pianina (czy fortepianu) i grał. Bardzo często grał mazurki Fryderyka Chopina.

Pani Halina twierdzi, że znała je na pamięć i potrafiła je rozpoznać ilekroć w swoim życiu je usłyszała.

 

Lekcje nauki gry na instrumencie

Wspomina: Bogdan Kietzman
Czas: lata 50, 60 i późniejsze
Lekcji udzielał organista Feliks Kietzmann

Lekcji gry na pianinie w swoim domu przy ulicy Poznańskiej (dokładnie w tym miejscu znajduje się obecnie budynek Szkoły Podstawowej im. Wincentego Pallottiego) udzielał pan Feliks Kietzmann, pierwszy organista w ożarowskiej parafii, który swoją funkcję pełnił przez 35 lat (od 1945 do 1980 roku).

W zbiorach rodziny Kietzmannów jest zdjęcie jednego z synów pana Feliksa przy pianinie w ich domu. Synowie Jerzy i Adam a potem Bogdan też byli uczeni przez ojca podstaw gry na tym instrumencie jednak naukę kontynuował tylko Adam, który ukończył podstawową  szkołę muzyczną.

syn-Feliksa-Kietzmanna-gra-na-pianiniePrzy pianinie w domu Feliksa Kietzmanna. Lata pięćdziesiąte.

 

Dziennikarka Ewa Kaniewska, córka chrzestna Krystyny Pejkowicz odnalazła zapiski swojej mamy Mirosławy Hofman o Krystynie Pejkowicz, z którą jej mama się przyjaźniła.
Dotyczy lat 1930-1931
Wspomnienie dotyczy edukacji muzycznej Krystyny i jej młodszego brata Andrzeja, dzieci Wiktora i Julii Pejkowiczów.

Krystyna-i-AndrzejKrystyna Pejkowicz w 1932 roku, urodzona w 1912 roku,
Andrzej Pejkowicz w 1933 roku, urodzony w 1915 roku.

„Najpierw Krysię maltretowali nauką gry na fortepianie, potem kata zastąpiło pianino. Ją i brata uczyła pani profesor z Akademii Muzycznej. Pieniądze na to szły straszne, ale brat nawet parę razy koncertował – wystąpił w Filharmonii jako zdolny uczeń. Krysi zupełnie Chopin nie interesował, natomiast podgrywała modne kawałki. I tak mając mniej więcej lat 18 zasiadła do pianina i z uczuciem zagrała i odśpiewała modne tango „Nasza jest noc, a oprócz niej, nie mamy nic”. Matka wyleciała ze ścierką, porwała nuty z pianina i zakrzyknęła:: „Do spowiedzi!”. Nie wiem, czy nauka była kontynuowana, czy też był to finał edukacji. Pianino było marki Rönisch”.

Niemiecka marka fortepianów i pianin Rönisch istnieje od 1845 roku. Jej twórcą był Carl Rönisch. Carl Rönisch urodził się w 1814 roku w mieście Golberg, Jako 16 latek rozpoczął naukę rzemiosła u Hänela w Naumburgu, która trwała 4 lata. W 1843 roku, w wieku 29 lat rozpoczął pracę jako konstruktor fortepianów. W 1845 zajął się produkcją fortepianów w swoim własnym warsztacie. Potem produkował instrumenty w fabryce w Dreźnie.
Przedwojenne instrumenty tej marki cieszyły się ogromną popularnością. Grał na tym instrumencie Ryszard Strauss, Sergiusz Rachmaninow czy Edward Grieg. Powojenne instrumenty tej marki nie są już tak dobrze oceniane przez artystów.

Utwór „Nasza jest noc” od momentu powstania w 1930 roku robił błyskawiczną karierę.

Tango „Nasza jest noc” powstało w 1930 roku. Autorką muzyki jest Stefania Górska (kabaretowa piosenkarka i tancerka), słowa napisał Julian Tuwim.

Wiemy, że lekcji gry na skrzypcach udzielał pan Piotr Michalski, nauczyciel muzyki, wieloletni kierownik chóru i orkiestry szkolnej, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Ożarowie Mazowieckim.

Lekcji gry na skrzypcach udzielała też jego córka, Joanna Iwanicka, która pracowała w Fabryce Kabli, uczyła muzyki i chemii w SP nr 1.

Nie mamy konkretnych wspomnień. Jeśli ktoś zechce się takimi podzielić, zapraszamy.

 

 

Dodaj komentarz